Tygodnik "Wprost", Nr 1092 (02 listopada
2003)
|
Jak generał Douglas MacArthur wprowadził w
Japonii demokrację
Jakub Polit
Historyk, adiunkt w Zakładzie Historii Najnowszej
Powszechnej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Po
atakach atomowych na Hiroszimę i Nagasaki - gdy stało się
jasne, że Japonia została pokonana - w ojczyźnie Hirohito
zaapelowano do młodych kobiet, by zatrudniały się... w domach
publicznych, wierząc, że ochroni to "porządne rodziny" przed
furią zdobywców. Amerykanie nie mieli jednak zamiaru gwałcić
Japonek ani eksploatować ekonomicznie Nipponu. Postawili sobie
trudne zadanie przekształcenia dalekowschodniej potęgi w
demokratyczne państwo.
Stopa zdobywcy 30
sierpnia 1945 r. w Jokohamie wylądował pogromca Japonii
Douglas MacArthur. Dla Japończyków miało to szczególne
znaczenie - nigdy wcześniej na ich ziemi nie stanęła stopa
zdobywcy. MacArthur nie obawiał się ryzyka, był gotów wziąć
pełną odpowiedzialność za losy Japonii, pod warunkiem że
prezydent Harry Truman da mu swobodę w podejmowaniu decyzji.
Otrzymał ją. Formalnie w Tokio ustanowiono Radę
Sojuszniczą złożoną z przedstawicieli USA, Wspólnoty
Brytyjskiej, ZSRR i Chin. Była to jednak instytucja fasadowa.
W rzeczywistości władza generała była ogromna - mógł
rozwiązywać parlament, delegalizować partie i zwalniać
urzędników. Dekrety wydawał w imieniu własnym, a nie USA.
Równocześnie funkcjonował japoński rząd, choć ograniczono jego
kompetencje - były jednak wystarczające do wcielania w życie
wytycznych amerykańskiej administracji. MacArthur
rozpoczął od budowy zrębów demokracji. 15 października 1945 r.
przywrócił i rozszerzył zniesione przez obalony reżim swobody
polityczne. Zlikwidował cenzurę, policję polityczną i 148
organizacji nacjonalistycznych. Stanowiska w administracji
straciło prawie 200 tys. najbardziej skompromitowanych osób.
Zaledwie co dziesiąty przedwojenny poseł mógł się nadal parać
polityką - innych dyskwalifikowało wspieranie totalitarnego
reżimu. Z przeszłością ostatecznie uporano się 23 grudnia 1948
r., gdy po procesie w Tokio - dłuższym od norymberskiego - na
szubienicach zawisło siedmiu zbrodniarzy wojennych, w tym
dwóch byłych premierów. Inne trybunały osądziły jeszcze ponad
5 tys. osób, 920 z nich stracono.
Cygaro
cesarza Dla wielu Amerykanów, Chińczyków i Rosjan
symbolem zła, które wyrządziła podczas II wojny światowej
Japonia, był cesarz Hirohito. Nie stanął on jednak przed
trybunałem. Na jego osądzenie - proces niemal na pewno
zakończyłby się wyrokiem śmierci - nie pozwolił MacArthur.
Generał przypominał rok 1918 w Niemczech - zniesienie
monarchii doprowadziło tam do chaosu i w konsekwencji
utorowało drogę nazistom. MacArthur nie chciał, by w Japonii
powtórzono ten błąd. W jego scenariuszu cesarz miał odgrywać
rolę "zakładnika demokracji" i gwaranta wprowadzanych reform.
Miał być autorytetem, który pokaże poddanym nową drogę. Drogę,
którą wytyczał MacArthur. Hirohito czuł respekt przed
generałem. Przy pierwszym spotkaniu z amerykańskim
namiestnikiem monarcha był tak stremowany, że "z
wdzięcznością" przyjął ofiarowane mu cygaro, choć - jak się
potem okazało - nigdy nie palił. MacArthur wiedział, że
nie da się zbudować w Japonii demokracji bez udziału
Japończyków. Cesarz gwarantował wiarygodność zmian, potrzeba
było jednak czegoś więcej niż symbolu - należało zbudować
elity nowej władzy. Amerykanom pomogli w tym japońscy politycy
starszego pokolenia. Za panowania reżimu większość z nich była
więziona, wielu świadomie nie brało udziału w życiu
publicznym. Przyszli premierzy Kijuro Shidehara i Shigeru
Yoshida (współautor japońskiego cudu gospodarczego) uznali
utrzymanie monarchii za filar sukcesu przy budowie demokracji.
Jako anglofile wspominali japońsko-brytyjski sojusz z lat swej
młodości i marzyli o jego wskrzeszeniu - tym razem z udziałem
USA.
Żywność albo kule Nowa Japonia miała
być pozbawiona ogromnych sił zbrojnych. Zamiast
kilkumilionowej armii miały jej wystarczyć siły samoobrony.
Trzeba było jednak rozwiązać problem ośmiu milionów
zdemobilizowanych żołnierzy. Na polecenie MacArthura wypłacono
im miliony jenów zaległego żołdu. Również cywile mogli liczyć
na odszkodowania związane z wojną. Decyzja w tej sprawie
przysporzyła generałowi popularności, ale ogromne wypłaty
zaczęły grozić wybuchem hiperinflacji. Dodatkowym kłopotem
było siedem milionów uchodźców, którzy przybyli do
zrujnowanego nalotami kraju z utraconych kolonii. Sytuacja
gospodarcza Japonii zaczęła się pogarszać i pojawiła się
groźba wybuchu społecznego niezadowolenia. MacArthur zażądał
od Białego Domu pomocy finansowej. "Przyślijcie mi żywność lub
kule" - miał powiedzieć. Poskutkowało. Przez sześć lat po
zakończeniu wojny Amerykanie przeznaczyli na pomoc dla Japonii
2,5 mld dolarów. Generał zarządził też reformę rolną. Akty
własności ziemi otrzymało 4,7 mln chłopów, dzięki czemu
gwałtownie wzrosła produkcja żywności i poprawiła się sytuacja
na rynku. MacArthur stanął w obronie japońskich fabryk, które
początkowo Amerykanie chcieli zdemontować. Wartość przejętego
przez aliantów w tym kraju parku maszynowego nie przekroczyła
40 mln dolarów, podczas gdy wartość łupu Sowietów w
pojapońskiej Mandżurii sięgnęła miliarda dolarów. Główną
zdobyczą wywiezioną przez Amerykanów z Kraju Kwitnącej Wiśni
stało się 50 tys. japońskich żon. Waszyngtonowi, sarkającemu
na dopuszczenie do "spoufalania się z nieprzyjacielem",
MacArthur odpowiedział z drwiną: "Nie wydaję rozkazów, nie
mając pewności, że zostaną wykonane".
Prostytutka w
parlamencie Nowy porządek przypieczętowała konstytucja
napisana w sztabie MacArthura przy udziale samego generała.
Była przepojona pacyfizmem (art. 9 mówił o wyrzeczeniu się
wojen po wsze czasy), wprowadzała odpowiedzialność rządu przed
parlamentem i ustanawiała samorząd terytorialny. Ograniczono
prerogatywy cesarza, który zrzekł się boskiego statusu (jak
napisał: "fałszywej koncepcji, że cesarz jest boski i że
Japończycy stoją wyżej od innych ras"). Monarcha stał się
"symbolem państwa i jedności narodu". Rewolucyjne w stosunkach
japońskich było podkreślenie zasady równości płci: kobiety
znalazły się w organach lokalnej władzy, wprowadzono
koedukacyjne szkoły, a na ulicach pojawiły się policjantki.
W nowym parlamencie zasiadło 29 posłanek. Gdy generałowi
doniesiono, że wśród nich jest była prostytutka, zapytał, ile
otrzymała głosów. 256 tys. - usłyszał. "No, no. Głosowało na
nią chyba więcej ludzi, niż korzystało z jej usług" -
powiedział i podpisał skierowany do niej - podobnie jak do
wszystkich nowych parlamentarzystów - list gratulacyjny.
Kiedy Truman odwołał MacArthura, Japonia - wedle Stalina
"wiodąca nędzny żywot pod butem imperializmu amerykańskiego" -
radziła sobie ekonomicznie całkiem nieźle. Na ceremonię
podpisania traktatu pokojowego we wrześniu 1951 r. MacArthur
nie został zaproszony. Wpływowe koła intelektualne w USA nie
mogły się pogodzić z tym, że demokrację, reformę rolną i
równouprawnienie kobiet wprowadził w Japonii człowiek uważany
za... "ucieleśnienie reakcji, konserwatyzmu i męskiego
szowinizmu". Okupacja i odbudowa Japonii stała się wzorem
podczas operacji w Wietnamie, a ostatnio w Iraku.
Wielonarodowe, sztucznie stworzone państwo irackie różni się
jednak ogromnie od monoetnicznej i mającej starożytne tradycje
państwowe Japonii. Nie ma osoby, wokół której Irakijczycy
mogliby się zjednoczyć jak Japończycy wokół cesarza. W
przeciwieństwie do mieszkańców Japonii - świadomych, że
ponieśli porażkę mimo fanatycznej obrony - Irakijczycy zdają
się sądzić, że ponieważ na serio się nie bili, to nie zostali
pokonani, a od zwycięzców oczekują nie represji, lecz cudów.
Nie ma też dowódcy i administratora na miarę Douglasa
MacArthura.
Jakub Polit
| Douglas MacArthur |
(1880-1964), jeden z zaledwie sześciu w
dziejach USA pięciogwiazdkowych generałów, był enfant
terrible amerykańskiej armii. Wsławił się niezwykłą
odwagą (otrzymał za nią 13 odznaczeń), dwukrotnie - w
Meksyku i w 1918 r. we Francji - nieprzyjacielskie kule
przeszyły jego mundur. Respekt czuł ponoć tylko przed
despotyczną matką, ukrywał przed nią na przykład romans
z filipińską tancerką Isabel Rosario, której kupował
biżuterię i ekskluzywną bieliznę, ale nie sukienki, by
nie pokazywała się na ulicy. Jego przełożeni - gen. John
Pershing (MacArthur odbił mu dziewczynę) i szef sztabu
George Marshall - nie znosili go, on nazywał ich
pentagońską juntą. Nosił zawsze dopasowany mundur,
słoneczne okulary, palił ogromną fajkę z kaczana
kukurydzy. W wojnie z Japonią MacArthur był
naczelnym wodzem sił lądowych, przeprowadził 46
zwycięskich desantów, w których zginęło 90 tys.
Amerykanów - mniej, niż poległo w samej tylko bitwie w
Ardenach. Po przyjęciu w imieniu aliantów kapitulacji
Japonii nadzorował jej okupację. Mianowany w 1950 r.
naczelnym wodzem w wojnie koreańskiej rozbił doszczętnie
napastniczą armię Kim Ir Sena, a po interwencji wojsk
ChRL żądał walki aż do zwycięstwa. Prezydent Truman
(nazywający generała Mr Primadonna) uznał to za
niesubordynację i odwołał go ze wszystkich stanowisk.
MacArthur zakończył karierę mową w Kongresie USA,
podczas której podobno "republikanom zwilgotniały oczy,
a demokratom spodnie". Tuż przed śmiercią żałował, że
nie zobaczy własnego pogrzebu, bo "nigdy nie widział
pochówku pięciogwiazdkowego generała".
| | | |