Chlopcy z motylkami. Terroryzm dzieciecy Jacek Hugo-Bader 28-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-2003 13:22

W czerwcu wywalilem na kilku billboardach ogromne ogloszenie: "NAGRODA. Mój syn zostal napadniety na tym osiedlu. Mlodzi bandyci grozili mu nozem i zmusili do oddania pieniedzy i telefonu komórkowego. Musze ich odnalezc. Za informacje dotyczace bandytów - wysoka nagroda pieniezna. Jezeli wiesz, kto to robi, znasz nazwiska, adresy albo masz inne informacje - dzwon do mnie na numer 0 693 075 032" Nie moge patrzec, jak mój syn chowa pieniadze do skarpetki, kiedy wychodzi do kina. Wzbiera we mnie zlosc i wscieklosc. Nie moge zyc w ciaglym strachu, ze znowu wróci do domu psychicznie pokaleczony, upokorzony, zdeptany, pokiereszowany. Nie chce drzec zawsze, kiedy jedzie na trening rowerem. Jestem wsciekly na siebie, kiedy mu proponuje, zeby wzial mój rower, bo jego jest lepszy i drozszy. Kiedy pomysle, ze go napadna, jak bedzie szedl z dziewczyna do kina przez kladke nad ulica Ostrobramska, ze skroja go ze wszystkiego prócz majtek i skarpetek, budzi sie we mnie nienawisc. Nienawisc, szlag by trafil - nienawisc i duszaca gardlo wscieklosc! Gówno mnie obchodza twoje frustracje, maly zulu, twoje paskudne zycie, chlejaca matka, problemy szkolne, brak drugiego sniadania i ojciec w kryminale. Kiedy o tobie mysle, dresiarzu z bloku, zaluje, ze zlikwidowali kare smierci. Niech cie wszyscy diabli!

Wypowiadam ci wojne, pieprzony oprychu spod bloku.

Planeta Ostrobramska

Ten wsciekly akapit napisalem 19 marca 2002 roku. Wtedy postanowilem, ze kiedys powstanie ten artykul. W tym dniu mojego syna Michala skroili po raz drugi.

Mlodziezowemu slowu "kroic" w kodeksie karnym odpowiadaja trzy artykuly: 280, 281 i 282. To jest rozbój, kradziez rozbójnicza i wymuszenie rozbójnicze. Czyny te róznia sie prawniczymi niuansami, bede je wiec nazywal jednym slowem "rozbój", tym bardziej ze 80 procent z nich to klasyczne rozboje. Bandyci w swoim slangu rozboje nazywaja "dychami" albo "dziesionami", bo w dawnym kodeksie karnym byl to artykul 210. Moze byc "dziesiona z jedynka", taka zwyczajna, albo "dziesiona z dwója", a wiec z uzyciem niebezpiecz- nego przedmiotu (artykul 280 para- graf 2). Co ósmy napastnik jest uzbrojony. 13 procent ma bron palna, pozostali noze, bejsbole, kastety, tasaki, siekiery, brzytwy, gazowe rury, strzykawki (mówia, ze z adidasem), lancuchy z klódkami, prety zbrojeniowe...

Facjaty z gabinetu osobliwosci

Pierwszy raz Michala skroili 13 wrzes-nia 2001 roku - dwa dni po ataku terrorystów na WTC w Nowym Jorku. Chlopak mial 14 lat. Oni byli nieco starsi. Bylo ich kilku. Napadli go, kiedy wracal ze szkoly. Zabrali mu 60 groszy, bo tylko tyle mial. Nie chcial ze mna rozmawiac, zamknal sie w swoim pokoju i tak strasznie glosno wlaczyl muzyke, jakby halasem chcial zabic. Uwazal, ze nawalil jako mezczyzna. Cierpial z powodu uleglosci, która pokazal bandytom, bo przekalkulowal, ze nie mial z nimi szans. Co tu duzo gadac - bardziej przezywalem atak na mojego syna niz atak na Ameryke. Terroryzm polityczny i terroryzm dzieciecy (mlodziezowy) na polskich osiedlach, przez policjantów nazywany czasem bandytyzmem zlotówkowym, to jest to samo zjawisko - polega na strachu, na atakowaniu przypadkowych ofiar i wymuszaniu posluszenstwa grozba uzycia przemocy.

Za drugim razem Michala napadlo trzech-czterech troche od niego starszych chlopaków. Znowu straszyli "wpierdolem" i zabrali dziesiec zlotych. Wyszli z rekolekcji wielkopostnych w naszym kosciele, co znaczy, ze byli z naszego osiedla.

Nie moglem pozwolic, zeby co pól roku kroili mi syna. Poszlismy na policje. Mloda funkcjonariuszka protokól pisala godzine. Potem musielismy przyjechac do niej jeszcze raz, bo zle to zrobila. Nie pokazala nam fotografii przestepców. Przez tydzien naszej sprawy nikomu nie przydzielono, a po 27 dniach "wobec niewykrycia sprawców czynu" prokuratura rejonowa umorzyla dochodzenie.

Minely cztery miesiace i skroili Michala przy kladce nad ulica Ostrobramska. To jedyne przejscie, które laczy osiedle Ostrobramska z wielkim centrum handlu i rozrywki Promenada. Najniebezpieczniejsze miejsce na osiedlu. Bylo ich dwóch. Napastnicy jakby dorosleli razem z moim synem, zawsze byli dwa-trzy lata starsi od niego. Jeden przylozyl Michalowi nóz i zabral 13 zlotych. Ten drugi byl niezwykle wysoki, grubo ponad 190 cm wzrostu.

Niemal sila zawloklem syna na policje, gdzie stracilismy trzy godziny. Funkcjonariusz maczkiem zapisal w protokole trzy stronice, potem wypelnil czterostronicowy protokól okazania albumu ze zdjeciami, bo uparlem sie, zeby go pokazali. Myslalem, ze obejrzymy swieze fotografie mlodych miejscowych oprychów, a dostalismy plik czarno-bialych odbitek ksero z gebami emerytowanych kryminalistów, starych zabójców, pedofilów, bigamistów i gangsterów z calego województwa, z których polowa pewnie dawno nie zyje. Straszne facjaty, które mozna pokazywac w cyrkach albo gabinetach osobliwosci. Najnowsze zdjecie zostalo zrobione w 2000 roku.

Po 31 dniach dostalismy postanowienie o umorzeniu dochodzenia, wiec w czerwcu dalem to ogloszenie na billboardy. Najpierw dzwonili bandyci, zeby mnie dopasc. Próbowali umówic sie ze mna. Na szczescie nie sa specjalnie rozgarnieci. Potem zadzwonil wlasciciel jednego z osiedlowych sklepów. Proponowal pomoc finansowa.

- Billboardy musialy kosztowac majatek - powiedzial. - Mam dwóch synów. Podrózuje czasami z któryms po miescie, a on mówi, ze tedy nie idziemy, na tym przystanku nie wychodzimy - bo moga skroic. Dla nich zycie w tej dzungli jest norma. Sa spokojni, ale ostrozni, a dla mnie to jest przerazajace, ze musze chodzic konkretna strona ulicy. Musi pan dopasc tych zbójów. Moi znajomi to dobrze sytuowani ludzie. Kazdy ich chlopak kilka razy byl krojony. Siedmioletniemu karaluchowi tornister z ksiazkami ukradli. Syn naszych przyjaciól w zimie wrócil do domu na bosaka, bo mu buty zabrali. Wie pan, gdzie te dzieciaki spedzaja wolny czas? W wielkich centrach handlowo-rozrywkowych. Galeria Mokotów, Wola Park, Panorama, Promenada. Tam jest bezpiecznie. Jest ochrona. Podjezdzaja taksówkami pod wejscie albo rodzice ich podwoza i cala sobote chodza po kinach, sklepach, graja w kregle, siedza w kawiarence internetowej, jedza w barach... Nowy styl zycia wymuszony przez walke klas. A mlodzi bandyci grasuja na drogach do tych wielkich centrów. Rabuja tych biedniejszych, którzy nie maja na taksówki.

Pitbul City

Osiedle Ostrobramska przytulilo sie do starego Grochowa w latach 70. Kilkadziesiat strasznych bloków podobnych do siebie jak cegly w murze. Nie sposób przejsc kilku kroków po trawniku, zeby nie wdepnac w psie odchody. W alejkach szarpia sie na smyczach umiesnione pary - nastolatki ze swoimi pupilami o swinskich pyskach. Innych psów nie widac. Trudno zrozumiec namietnosc miejscowego elektoratu do pitbuli. Psy te sa znane z potwornej sily, niepohamowanej agresji i z tego, ze sa glupie jak obroze, które maja na szyjach.

Krzysztof od wrzesnia powtarza pierwsza klase liceum. Zawalil rok, choc jest bardzo dobrym uczniem. W lutym przestal chodzic do szkoly.

- Przez kilka miesiecy nie wychodzilem nawet na klatke schodowa - opowiada. - Przezylem horror. Mialem jakas psychoze, wieczny strach w sobie. Po nocach rozmyslalem, co moglem zrobic, jaka walnac scieme, zeby mnie zostawili, na przyklad, ze spiesze sie do chorej matki. Z tekstów hiphopowych wiem, ze dla nich postac matki jest bardzo wazna. Pijaczka, wrzeszczy i leje, ale dala zycie, to szacunek sie nalezy.

Krzysztofa napadli zimowym wieczorem na kladce nad ulica Ostrobramska. Nie mial telefonu, pieniedzy, ale mu nie wierzyli, wiec zlapali go za nogi i zwiesili glowa nad ulica. Pod nim nieprzerwanie pedzil sznur samochodów.

- Naprawde nic nie mialem. Przeciez nie ryzykowalbym zycia dla paru zlotych. Mnie sie ciagle cos przytrafialo. Trzy razy mnie kroili na ulicy i jeden raz w tramwaju, chociaz staram sie nie rzucac w oczy. W zimowych ciuchach mam na plecach ukryta kieszen, gdzie chowam telefon komórkowy, a teraz zawsze mam przy sobie stara motorole ojca, zeby im dac na odczepnego. A na tej kladce dresiarze caly czas wyciagaja kase jak z bankomatu. Na dzialke koksu, dyskoteke, piwo, McDonalda.

Szkola pomogla Krzysztofowi wyjsc z dolka i z domu. Od wypadku na kladce lekko sie jaka.

ZRÓDLO: Arytmetyka krojenia

Krzysztof nie jest oferma. Normalny, wysportowany chlopak o przecietnych gabarytach. Takie przygody jak jemu przytrafiaja sie bardzo wielu chlopakom na naszym osiedlu i na innych warszawskich i polskich osiedlach. Od niedawna zdarza sie, ze ofiarami sa takze dziewczyny. To plaga. Mlodzi ludzie zyja w leku, z poczuciem zagrozenia, które ustepuje tylko w domu.

W Gimnazjum nr 23 na osiedlu Ostrobramska uczy sie 198 chlopaków; 48 przyznalo mi sie, ze kiedys zostali napadnieci przez bandytów. Co czwarty chlopak padl ofiara brutalnego przestepcy. To samo spotkalo dziewiec dziewczyn.

36 ofiar rozbojów wypelnilo dla mnie ankiete. Opisali 102 przypadki krojenia. Na statystyczna ofiare w Gimnazjum nr 23 przypadaja prawie trzy rozboje, ale rekordzista Adas Zajaczkowski mial pecha siedem razy, jestem wiec pewien, ze poszkodowanych jest znacznie wiecej, tylko nie chcieli sie przyznac. W dwudziestoosobowej klasie mojej córki, która chodzi do spolecznego gimnazjum w innej dzielnicy, krojonych bylo 11 uczniów - wszyscy w drodze do albo ze szkoly.

Najnowszy, trzeci "Atlas przestepczosci w Polsce", wydany pod redakcja profesora Andrzeja Siemaszki przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwosci, podaje, ze w 2001 roku w Polsce dokonano 49 862 rozbojów (we wszystkich trzech kategoriach od artykulu 280 do 282). Z tej liczby 5328 czynów popelnionych bylo z uzyciem broni palnej albo innego niebezpiecznego przedmiotu. Obie liczby od 1990 roku wzrosly trzykrotnie. Warto jeszcze odnotowac, ze wedlug autorów "Atlasu..." co piaty rozbój popelniany jest przez nieletniego sprawce, podczas gdy dziesiec lat temu, na poczatku transformacji ustrojowej, co dziesiaty.

Dane te opieraja sie na policyjnych statystykach, które nie maja zadnego zwiazku z polska rzeczywistoscia. Policjanci licza przestepstwa zgloszone. A z tych, które opisalem, Krzysztof i Adas Zajaczkowski nie zglosili zadnego, a ja tylko dwa z trzech napadów na mojego syna. W ciagu pierwszych czterech miesiecy tego roku na warszawskiej Ochocie zgloszono osiem rozbojów. A pamietam taki okres, gdy dyrektorka szkoly mojej córki codziennie dzwonila na policje, informujac o jednym albo dwóch napadach na jej uczniów. Dla policji rozbój zaczyna sie liczyc, kiedy zostanie wypelniony czterostronicowy protokól.

Dla takich statystyk nie warto kupowac baterii do kalkulatora. Powiem wiecej - sa one szkodliwe, bo falszuja obraz bezpieczenstwa w polskich miastach, oszukuja opinie publiczna i wladze. Sam moge to policzyc. W czerwcu "Gazeta Wyborcza" podala dane pochodzace od trzech polskich operatorów telefonii komórkowej majacych razem 15,3 miliona abonentów. Otóz w ostatnim roku w wyniku zgubienia i kradziezy stracilo komórki od 700 tysiecy do miliona osób. Przyjmijmy liczbe srodkowa - 850 tysiecy. Zalózmy, ze cwierc miliona komórek gdzies sie wlascicielom zawieruszylo, chociaz nie bardzo sobie to wyobrazam. Zostaje 600 tysiecy skradzionych telefonów. Przeciez nie dokonali tego kieszonkowcy, wlamywacze mieszkaniowi albo zlodzieje samochodów. A gdyby nawet, to co najmniej pól miliona Polaków traci telefony w wyniku bandyckiego ataku. Ale przeciez nie kazdy napad konczy sie utrata komórki, bo ma je tylko dwóch na pieciu obywateli naszego kraju. Z ankiety przeprowadzonej w Gimnazjum nr 23 wynika, ze zaledwie co trzeci atak konczy sie utrata telefonu. Najczesciej bandyci zabieraja ofiarom pieniadze, w nastepnej kolejnosci ida komórki, potem rowery i deskorolki, zegarki, bizuteria, discmany, walkmany, ubrania, buty, a jednemu buchneli piwo w puszce i grzebien.

Jestem pewien, ze w Polsce co roku dochodzi do co najmniej MILIONA BRUTALNYCH ROZBOJÓW, których ofiarami, w wiekszosci przypadków, sa dzieci i mlodziez. To 20 RAZY WIECEJ, niz podaja oficjalne statystyki. 16 na 36 moich gimnazjalistów, a wiec jedna trzecia, mialo do czynienia z bandytami uzbrojonymi w noze.

Strach rosnie jeszcze szybciej niz przestepczosc. Profesor Marian Filar z Torunia, specjalista z dziedziny prawa karnego, uwaza, ze lek przed przestepczoscia rosnie do kwadratu jej prawdziwego wzrostu, co oznacza, ze jesli przestepczosc wzrosla dwukrotnie, to strach czterokrotnie.

Polska znajduje sie w czolówce krajów Europy o najwiekszym poziomie leku przed przestepczoscia. Wedlug "Atlasu przestepczosci" 34 procent Polaków boi sie po zmroku spacerowac w okolicy swojego domu. Gorzej jest tylko w Rosji i w Czechach.

W Warszawie polowa mieszkanców po zmroku nie czuje sie bezpiecznie na ulicy.

Karne planety

Motylki to sa noze, które skladaja sie z trzech ruchomych elementów. Jeden to ostrze, dwa pozostale sa rekojescia. Motylka mozna rozlozyc i zlozyc jedna reka - duzo lepszy od sprezynowca. To ulubione kosy mlodych bandytów.

Zaklejony

Ulozylem ankiete, w której pytalem mlodych sprawców rozbojów o technologie krojenia. Pytalem, kogo, gdzie i dlaczego wybieraja, co mówia, co zabieraja, co czuja, czy sie boja itd. Przy okazji zadalem wiele pytan dotyczacych ich zycia i duszy.

Poprosilem o wypelnienie ankiet chlopaków z dwóch poprawczaków. W Studziencu pod Skierniewicami 25 osadzonych przyznalo sie, ze dokonywali rozbojów - co trzeci mieszkaniec, a w Konstantynowie Lódzkim - 43, to polowa chlopaków.

"Rusek", czyli Sylwek z Zyrardowa, kroil u siebie w miescie, a kiedy policja go namierzyla, przeniósl sie do Warszawy. Ma 18 lat, chodzi do drugiej klasy gimnazjum i rzadko uzywa zdan zlozonych.

- Lubisz sie bac?

- Bardzo nie lubie. Ale lubie, jak inni sa w wielkim strachu. - Po czym poznajesz, ze sa? - pytam Sylwka.

ZRÓDLO: - To latwo poznac. Widze, ze idzie lamus, strach ma w oczach, podchodze, kroje, zarabiam...

- Ty! Zarabia górnik w kopalni, palacz w kotlowni. Ty kradniesz.

- Dla zlodzieja to jest zarobek. Ja jestem zlodziej.

- Raczej bandyta.

- Raczej zlodziej.

- To czym sie rózni zlodziej od bandyty?

- Bandyta napada. A ja nie napadam. Napadam, ale w inny sposób. Bez broni, co nie? Bez niczego, a on z bronia.

- A ty niby broni zadnej nie uzywales!? Noza na przyklad?

- No. Noza tak. Motylka - Sylwek sie cieszy, ze wreszcie sie dogadalismy.

- To kto ty jestes?

- Niech bedzie, ze zlodziej i bandyta to jedno i to samo.

Sylwek zglosil sie w zakladzie do pracy w warsztacie stolarskim. Chce zarobic na nowe buty.

- Przeciez poprawczak daje wam buty - dziwie sie.

- Ale jakie! Ja chce miec oryginalne, co nie? Tak sie przyzwyczailem.

- Zabierales ludziom ciuchy?

- No. Buty, ciuchy, kurtki. Wszystko oprócz majtek i skarpetek.

- I wskakiwales w cudze lachy?

- Wskakiwalem albo sprzedawalem - smieje sie.

- A jak kogos kroisz, to robisz mu krzywde?

- Jak traci, to jest krzywda. Ale mi to nie przeszkadza. Mnie policja robi krzywde, to ja sie wyzywam na lamusach, co nie? Dlaczego mam przestac kroic?

ZRÓDLO: - Kto to jest lamus? - pytam Sylwka.

- Taki, co chodzi do szkoly, sie kuje. Taki maminsynek, co nie?

- Napisales w ankiecie, ze bardzo czesto musiales bic swoje ofiary.

- Jak nie chcial oddac. Dostawal pare strzalów w ryja i musial oddac, co nie? A jak nie, to na kopy, do nieprzytomnosci, i sam bralem. Ja duzo pod wplywem marihuany kroilem. To wtedy z usmiechem. Gosc sie boi, a ja z usmiechem. A jak mnie marihuana puszcza, to jestem bardzo agresywny.

- Cpales.

- Tylko amfetamine i marihuane. Jeszcze ecstasy i kokaine. No i klej cpalem. Moze od tego to mam...

Nie zabijaj - staruszek

W Konstantynowie i Studziencu ankiety wypelnilo mi 68 chlopaków, którzy na wolnosci dopuszczali sie rozbojów. Maja od 14 do 21 lat, ale wiekszosc miesci sie w przedziale wieku miedzy 16. a 19. rokiem zycia.

Zanim trafili do zakladu, dziesieciu z nich gdzies pracowalo, a 20 uczylo sie, ale niezbyt systematycznie, skoro przytlaczajaca wiekszosc ciagle jest w gimnazjum, a kilku na poczatku zawodówki. Pozostalych 38 napisalo, ze nic nie robili, albo szczerze wyznali, ze zajmowali sie kradziezami, rozbojami, napadami, piciem, cpaniem i "dymaniem dziwek" (to pewien 15-latek).

Chlopaki staraja sie zrobic na mnie wrazenie, napisac o sobie najgorzej, jak sie da. To wiezienny szpan, od którego zalezy pozycja w hierarchii. 19-letni Tomek bez przednich zebów z warszawskiej Placówki - osiedla polozonego miedzy Huta Warszawa a cmentarzem na Wólce, które ma zasluzenie najgorsza opinie po lewej stronie Wisly - napisal, ze byl bossem pierwszej grupy w Konstantynowie. W lipcu wyszedl na wolnosc po odsiedzeniu trzyletniego wyroku za "dyche z bronia". Nie napisal: "dyche z dwója" albo "dyche z przedluzeniem reki", zebym nie pomyslal, ze chodzil na rozboje z siekiera, nozem albo gazrurka.

- Bo ja jestem bandyta - mówi Tomek. - Zlodziej to jest ten, co kradnie, a ja bym pana jeszcze nozem posunal, bo juz jestem taki wygiety. Kroilem do dziesieciu osób dziennie. Wiedzialem, ze kiedys wpadne, ale to sie oplacalo. Teraz za dyche z dwója groziloby mi od pieciu do 15 lat, bo jestem pelnoletni, ale jak nie bylem, to nie mogli mi dac wiekszego wyroku jak do 21. roku zycia. Dziennie zarabialem tyle co pan przez miesiac. Staruszek i malolatów nie ruszalismy. Mój rewir byl na rondzie Babka. Pod biurami we dwóch-trzech na bezczela kroilismy biznesmenom laptopy. Ostatniego skroilem 17 maja zeszlego roku. 16 maja wyszedlem na przepustke, a nastepnego dnia mialem urodziny i bylem bez pieniedzy, to musialem zarobic. Trafilem dziewiec tysiecy.

- Bronil sie?

- Jak sie którys bronil, to byla wielka satysfakcja. Obrywal w nocha... Zreszta ja prawie zawsze walilem. Pare razy bym nie musial, ale mnie to walenie sprawialo przyjemnosc. Przed nami nie bylo ratunku. Zabic tobym nie zabil, ale okaleczyc bym mógl. Wpajano mi rózne zasady i jedna nawet uznaje. Nie zabijaj.

- Tylko jedna? Jest jeszcze dziewiec.

- Pozostale sa nie na te czasy.

16-letni "Jedrek", czyli Michal z Belchatowa, podobnie jak Tomek jest bardzo sprawny intelektualnie, ale duzo od niego nizszy i drobniejszy. Nie wyglada na twardziela.

- Napisales, ze kroiles dla przyjemnosci bicia. Do ciebie to nie pasuje.

- Ale tez dla pieniedzy. Brakowalo mi na alkohol, wiec jak sie troche napilem, szedlem i kroilem. Ale kobiet nie okradalem. No, moze, ale mlodsze, 25-30 lat, takie, które sobie dadza rade. Staruszek nie.

- Wszyscy mówicie, ze nie okradacie staruszek. To kto to robi?

- Mlodsi. Tacy po 12-13 lat. Jak okradne staruszke, korzysc bede mial niewielka, a ona do konca miesiaca zostanie bez renty.

ZRÓDLO: - Masz dobre serce.

- Mam. Staruszek nie moge. Jak widze staruszke, to jeszcze moge pomóc jej poniesc zakupy. Moge wejsc do niej do domu i nic nie wezme.

99 rozbójników

68 chlopaków z poprawczaków zapytalem w ankiecie, czy podczas krojenia musieli czasem przywalic. Zaledwie trzech napastników nigdy tego nie zrobilo. Tyle samo robilo to zawsze - "zeby sie bal" albo "bo nie moglem wytrzymac", a pozostali, kiedy ofiary nie chcialy oddac "fantów", próbowaly sie bronic, krzyczec, uciekac. "Bo nie lubie jak ktos mie klamie w zywe oczy tego nie lubie" - napisal pewien 17-latek.

Dla porównania - taka sama ankiete jak w poprawczakach przeprowadzilem w szkole Zakladu Karnego w Mielecinie pod Wloclawkiem. Na moje pytania odpowiedzialo 31 mezczyzn ze srednia wieku nieco ponad 23 lata. Dziewieciu z nich (a wiec prawie jedna trzecia) nigdy nie bilo swoich ofiar. To potwierdza teze, ze bandyci lagodnieja z wiekiem. "Nie musialem bic, bo mialem przewage psychiczna" - napisal jeden z nich. Psychiczna i liczebna. W nastepnym punkcie pytalem, w jak duzej grupie dokonywali rozbojów.

Mlodzi ludzie chetnie napadaja watahami, czasem nawet osmio-dziesiecioosobowymi. Starszych przestepców nigdy nie bywa wiecej niz czterech. Jedni i drudzy najczesciej operuja we dwóch albo we trzech. Tylko 18 z 99 ankietowanych zawsze dziala solo.

Wszyscy, którzy wypelnili dla mnie ankiete, pisza zgodnie, ze napadnieci sami oddaja wszystko, czego od nich zazadaja. Czasem stawiaja slaby i prawie zawsze bezskuteczny opór. Tylko dwóch ankietowanych napisalo, ze wtedy rezygnuja i odchodza poszukac mniej odwaznej osoby. Wiekszosc bandytów prawie nigdy nie daje za wygrana: "wtedy sie na nich krzyczy lub ubliza sie im, a jak nie pomaga to bije". "Wystarczy tylko wyjac jakies narzedzie np. motylka, rurke stalowa. Czasem trzeba uzyc".

- Czy sie bali? - zapytalem o ofiary.

"Oczywiscie", "wszyscy", "zawsze", "bardzo panicznie" - odpowiedzialo 68 mlodych mezczyzn. Rozkoszuja sie: "sral po gaciach", "nawet plakal i prosil zebym nic mu nie robil", "az sie jakal" "strach pszeszywal go po przez oczy"...

Zaskoczeniem dla mnie bylo, ze 31 napastników, a wiec co trzeci, nie odpowiedzialo na to pytanie albo napisalo, ze nie wiedza.

- Bo rozbój, krojenie to jest typowa agresja instrumentalna - tlumaczy Malgorzata Gontarek, trener technik zastepowania agresji i dyrektor osrodka szkolno-wychowawczego na warszawskim Zoliborzu. - Napastnika kompletnie nie interesuje ofiara, to, co ona czuje i mysli.

Oczywiscie zapytalem moich 99 rozbójników, co czuja podczas krojenia. Co mysla o tych, na których napadaja. 51 odpowiedzialo, ze nie wiedza, co czuja, nic nie czuja albo ze nie mysla o tych, których kroja.

- Ofiara mysli - mówi Malgorzata Gontarek - a mlody przestepca jest wytrenowany. On nie mysli.

Tylko dziewieciu ankietowanych, a wiec mniej niz 10 procent, napisalo, ze szkoda im ofiar: "po czasie czuje wzgarde do siebie", "wstyd" albo "zal mi ich, ale musze przetrwac". Tak odpowiedzieli ci, którzy nie bija swoich ofiar. Pieciu przyznalo sie do strachu. 13 czuje podniecenie, zlosc, adrenaline. Pozostalych 21 zaliczylbym do sprawców, którzy popelniaja przestepstwa z nienawisci.

Kilka miesiecy temu profesor Brunon Holyst, kryminolog i wiktymolog z Uniwersytetu Lódzkiego, w wywiadzie dla "Gazety" mówil, ze w Polsce to nowa kategoria przestepców. Tych 21 chlopaków zarazonych jest bezmyslna nienawiscia. Swoimi ofiarami gleboko pogardzaja, chociaz zaden nie uzyl tego slowa. W ich jezyku to sa leszcze, lamusy, jelenie, waly, pedaly, frajerzy, tchórze.

"Sa nadziani i moga sobie kupic spowrotem". "Czuje sie elegancko, mam wyjebane na tych co kroje".

Planeta zgredów

- Jestem w osrodku od 13 lat - opowiada ksiadz Andrzej Lipinski, dyrektor Mlodziezowego Osrodka Wychowawczego prowadzonego przez ksiezy orionistów przy ulicy Barskiej w Warszawie. - Zawsze trafiali do nas mlodzi przestepcy z bardzo ubogich, patologicznych rodzin. Mieli do mnie jako duchownego ogromny szacunek, ale to sie zmienilo. Od kilku lat przychodza ludzie z normalnych, na oko, rodzin, które radza sobie materialnie. Teraz to 80 procent moich wychowanków. Dla nich nie ma zadnej swietosci, zadnego autorytetu. Niesamowicie agresywni, uwiklani w narkotyki nieletni alkoholicy, którym nie wystarcza piwo. Potrzebuja wódki, zeby ich dobrze szarpnelo.

- Szukaja ucieczki od napiecia, od stresu - mówi Anna Jusinska, psycholog osrodka. - Szukaja zycia w idealnym swiecie. Maja katastrofalnie niskie poczucie wlasnej wartosci. To sie bierze z niezaspokojonych potrzeb, szczególnie potrzeby przynaleznosci. Nikt sie o nich nie troszczy, nie martwi, nie pyta. Nie sa swiadomi tego braku, ale z tego rodzi sie agresja.

- I dlatego wala w ryj? - pytam pania psycholog.

ZRÓDLO: - Tak. Nieukierunkowana zlosc, która latwo wyladowac. Sami nie wiedza, skad sie bierze.

- Jak moze byc dobrym czlowiekiem ktos, kto nigdy w zyciu nie dostal prezentu? - zastanawiam sie glosno. - Zapytalem 99 mlodych bandytów, jaki prezent ostatnio dostali od rodziców i kiedy to bylo. 13 odpowiedzialo, ze nigdy nie dostali. 14-letni chlopiec napisal drukowanymi literami i z wykrzyknikiem: "W ZYCIU NIE DOSTALEM PREZENTU OD RODZICÓW!". Mieszkal z nimi. 31 mlodych ludzi odpowiedzialo, ze nie pamietaja, a 17 nie chcialo odpowiedziec na to pytanie. Tylko 37 z nich, a wiec nieco ponad jedna trzecia, pamietalo ostatni prezent: paczke zywnosciowa do wiezienia, dezodorant na Wigilie w 2001 roku, "od babci calusa i zyczenia na pierwsza komunie". 23-letni recydywista z Mielecina przypomnial sobie, ze kiedy byl maly, dostal od rodziców chomika.

- Ja rozumiem ich zlosc - mówi ksiadz Andrzej. - Chocbysmy dali im w osrodku serce na dloni, oni pokroja je nozem na plasterki i pozra.

Wpadka bandy Dragala

Bandyta zatrzymany przez policje w trakcie rozboju, nawet kiedy sie przyzna, bedzie wypuszczony na wolnosc, jesli poszkodowany albo rodzic nieletniej ofiary nie bedzie chcial zlozyc zawiadomienia o przestepstwie.

- Sady nie uznaja swiadectwa funkcjonariuszy, którzy go zlapali - mówi sierzant Adam Habrewicz z sekcji do spraw nieletnich na warszawskiej Pradze Poludnie. - Zdarza sie nawet, ze rodzice skladaja na pismie odmowe zlozenia zawiadomienia. Mówia, ze boja sie zemsty na swoich dzieciach. To bardzo dziwne, bo jeszcze nigdy nie spotkalismy sie z takim aktem zemsty. Rodzice boja sie sprawcy, który czasem nie ma 13 lat.

W 2002 roku polska policja ujawnila 270 sprawców rozbojów w tym wieku, ale znam wiele przypadków krojenia, którego dokonali chlopcy jedenasto-, a nawet dziewiecioletni.

- Mielismy takiego trzynastolatka - mówi sierzant Habrewicz. - Byl bezkarny. Rozwalil mezczyznie glowe cegla i wrzucil go do kanalku. Gdyby nie straz miejska, czlowiek by utonal. Ciagle mu sie udawalo, bo rodzice ofiar nie zglaszali przestepstw, bali sie o dzieci.

- Moze nie zawsze jest to strach, tylko brak zaufania do policji. Pedagog z Gimnazjum nr 23, które jest na osiedlu Ostrobramska, opowiadala mi, ze kilka razy ojcowie skrojonych uczniów pakowali dzieciaki do samochodu i ruszali w objazd po podwórkach. Zdarzalo sie, ze odnajdywali bandyte, wymierzali sprawiedliwosc i odzyskiwali lupy. Szybko, sprawnie, skutecznie. Dlaczego kiedy ja skladalem zawiadomienie o przestepstwie, pokazali nam tylko zdjecia starych bandytów?

- To trudno wyjasnic. Mamy albumy ze zdjeciami osób nieletnich, które popelnily czyny karalne w województwie mazowieckim.

- Chodzi mi o zdjecia osiedlowych chuliganów i narkomanów.

- Nie mamy prywatnych albumów. Na naszym terenie kroja takze ludzie z calej Warszawy, a nawet z dalekiej prowincji. Grasuja przy supermarketach, wielkich centrach rozrywki, jak nasza Promenada, gdzie jest duzo mlodych ludzi bez rodziców. Kiedys zlapalismy chlopaka z Mokotowa. Przyznal sie do 30 rozbojów, a na terenie, na którym dzialal, mielismy jedno zgloszenie. Pare dni temu zlapalismy przy studni oligocenskiej duet nozowników. Bardzo charakterystyczni, bo jeden to straszny dragal, dobrze ponad 190 centymetrów.

- To oni napadli na mojego syna! - wrzeszcze. - Dwuosobowy zespól, noze i ten dragal! Wszystko sie zgadza. Dlaczego nas nie wezwaliscie? Mlodych bandytów, którym sie teraz upiecze, za piec-dziesiec lat bedziecie musieli scigac za morderstwo.

- Niech pan nie przesadza - uspokaja sierzant Habrewicz.

Niecierpliwie czekalem na telefon z prokuratury. W postanowieniu o umorzeniu sledztwa jest napisane, ze "sprawa nadal pozostaje w zainteresowaniu organów scigania i w przypadku ujawnienia nowych okolicznosci sledztwo moze zostac podjete".

Schwytanie "bandy Dragala" bylo nowa okolicznoscia. Powiazanie jej z innymi sprawami, podczas gdy w tym roku w naszej dzielnicy zgloszono ich zaledwie kilka, nie powinno byc trudne. To sie nazywa typowanie. Z sierzantem Habrewiczem rozmawialem 29 maja. 26 czerwca diabli mnie wzieli i zadzwonilem do prokurator Agnieszki Nowickiej, która umorzyla nasze sledztwo.

- Nie ma co typowac, jak nie bylo okazania - powiedziala.

- No wlasnie! Dlaczego nikt nie pokazal tych typów mojemu synowi?

- Ja pierwsze slysze o tej historii. Nie wiedzialam, ze kogos takiego zlapali, ale sie zainteresuje.

Do dzisiaj milcza.

ZRÓDLO: Szeryf z Dodge City

A mój kontaktowy telefon z ogloszenia na billboardach nie milkl nawet na chwile. Dzwonili glównie rodzice poszkodowanych dzieciaków. Chcieli pomagac, i to wcale nie dla nagrody. Przychodzili do mnie, jak do szeryfa z Dodge City, mówic, kto jest zly, i zebym wymierzyl sprawiedliwosc i zaprowadzil porzadek.

Po tygodniu znalem cala mape przestepcza mojego osiedla. Mieszkancy znaja fragmenty tej mapy, a ja to poskladalem. To wiedza operacyjna, która, jak sadze, ma takze policja, tylko nie robi z niej pozytku.

Najcenniejsze informacje dostalem od bandziorów, bylych bandziorów albo ich kolesiów. Za pare stów gotowi byli sprzedac kazdego.

Widzialem, ze byli na glodzie, az sie trzesli, zeby zlapac pare groszy i kupic sobie dzialke. Umawialem sie z nimi i z oddali ich ogladalem. Oni mnie nie widzieli, bo wszystko zalatwialem przez telefon. W umówionych miejscach zostawiali mi spisy osiedlowych bandziorów na pismie. Imiona, nazwiska, adresy, wiek, wyglad, na których lawkach przesiaduja. Numery telefonów bralem z ksiazki. Wiem, czym sie zajmuja, co cpaja, kogo dziabneli nozem i za co, do kogo chodza w konkury i z kim dra koty. To straszne smieci, nawet bez bandyckiej profesji. Biora, co im wpadnie w lapy. Troche dealuja narkotyki, wymuszaja haracze z osiedlowych sklepików, nawinie sie malolat, to go skroja z telefonu, nie maja wódki, to biora w sklepie z pólki, a sprzedawca boi sie odezwac. Jak sa glodni, zabieraja kobietom siatki z zakupami. Dla zabawy podpalaja samochody. Spalili windy w bloku na Komorskiej, wyrzucili Chinczyka przez okno z trzeciego pietra. Dla zabawy, bo maly i zólty. Przemieszczaja sie tylko grupami. Rzna nozami, tluka, masakruja, a osiedle drzy ze strachu. Zupelnie jawnie napadaja i grabia swoich sasiadów, ludzi ze swojego bloku, bo wiedza, ze nikt nie poskarzy sie policji.

Rok - nie wyrok

"Kara odsunieta w czasie jest odczuwana jako represja, a nie kara" - napisal Wiktor Osiatynski w ksiazce "O zbrodniach i karach". "Zbrodnia jest konsekwencja dlugiej drogi, zaczynajacej sie od wykroczen i drobnych przestepstw, które sa tolerowane i uchodza bezkarnie. (...) Przestepcy, którzy przestali bac sie wiezienia, stanowia najwieksze zagrozenie dla innych ludzi".

Olbrzymim zaskoczeniem, nawet dla autorów "Atlasu przestepczosci w Polsce", jest niska w porównaniu z innymi krajami przecietna dlugosc pobytu w polskich wiezieniach. Srednia kara za rozbój w 1997 roku trwala dwa lata i dziesiec miesiecy. W 2000 roku za to samo przestepstwo bandyci siedzieli o cztery miesiace krócej. Jeszcze bardziej - o rok - skrócily sie w tym czasie wyroki za rozbój z uzyciem broni, noza albo innego niebezpiecznego przedmiotu.

Bardzo niepokoi, ze sady przyznaja coraz wiecej kar w zawieszeniu. W 1990 roku 96 procent sprawców sadzonych za rozboje poszlo do wiezienia. W 2000 roku 47 procent dostalo wyroki w zawieszeniu, ale nie wiazalo sie to z rozwojem zasad sprawiedliwosci wyrównawczej, której jednym z elementów jest troska o zadoscuczynienie wobec ofiary.

"Brak spodziewanej kary dziala jak nagroda" - uwaza profesor Andrzej Siemaszko, redaktor "Atlasu...".

Studiujac "Atlas...", mozna sie takze dowiedziec, ze w Polsce, zwlaszcza w duzych miastach, pod wzgledem wykrywalnosci przestepstw jest dramatycznie. Mamy tez jeden z najnizszych wskazników zglaszalnosci rozbojów w Europie. 70 procent napadnietych Dunczyków idzie na policje, Polaków tylko 40 procent, a gdyby uwzglednic moje obliczenia - zaledwie piec. Ten wskaznik jest miara braku zaufania do calego systemu wymierzania sprawiedliwosci.

Energia tego systemu, a szczególnie policji, nakierowana jest niemal w calosci na powazne przestepstwa - gwalty, morderstwa, rabunki. Terroryzm dzieciecy jest ignorowany.

"Koncentrujac sie na tych zbrodniach, zaniedbywalismy drobniejsze przestepstwa" - opowiada w ksiazce Osiatynskiego komisarz William Bratton, byly komendant policji w Nowym Jorku, który zmniejszyl przestepczosc w swoim miescie o 60 procent, sprawil, ze najbardziej niebezpieczne miasto w Ameryce stalo sie najbezpieczniejsza aglomeracja na swiecie.

- Takie zaniedbania burza poczucie bezpieczenstwa mieszkanców - mówi komisarz. - Rodzi sie strach. Strach z kolei sklania ludzi do fizycznego i spolecznego wycofania sie: wyprowadzaja sie lub nie wychodza na ulice. Zamykaja sie w domach. To rozzuchwala kryminalistów. Wyczuwam w waszym kraju wysoki poziom leku przed przestepczoscia. Nie mozna oczekiwac dzialan jedynie od policji, kiedy prokuratorzy, sedziowie i kuratorzy sie nie angazuja.

Podczas pobytu w Polsce komisarz Bratton obliczyl, ze w Warszawie na 100 tys. mieszkanców przypada tylu policjantów, ilu w Nowym Jorku.

66 procent warszawiaków nigdy w zyciu nie widzialo swojego dzielnicowego.

Karne planety

Profesor James Gilligan, psychiatra z Uniwersytetu Harvarda zajmujacy sie leczeniem i zapobieganiem przemocy, jest zdania, ze najlepszym sposobem jej ograniczenia jest czula opieka nad dziecmi. Nie kazdy czlowiek, który byl traktowany brutalnie, bedzie odwolywal sie do przemocy, ale profesor Gilligan nie pamieta zadnego gwaltownego przestepcy, który jako dziecko nie byl krzywdzony.

Planeta Marcin

Osiemnastoletni "Zales", czyli Marcin z Plocka, jest zupelnie lysy. Myslalem, ze to ten bandycki fason, ale nie - od 14 lat wlosy mu nie rosna. Chodzi do pierwszej klasy gimnazjum w Zakladzie Poprawczym w Konstantynowie.

ZRÓDLO: - Napisales w mojej ankiecie, ze chcialbys, zeby we snie przyszedl do ciebie Bóg, a wtedy zadalbys mu wiele pytan. Jakich na przyklad?

- Czy on tak chcial, zeby moje zycie bylo takie jak teraz. Albo dlaczego Bóg tak robi, ze te male dzieciaki sa poszkodowane. Chodzi o ból, co nie? Ze sa zabijane przez matki, ze glodne. Ze on na to patrzy na przyklad i nic w tym kierunku nie robi. A móglby. Nie?

- Mówisz o innych dzieciach, ale o sobie tez.

- Tez.

- Zastanawiasz sie, dlaczego ciebie Bóg tak niesprawiedliwie traktuje?

- Moze kiedys, w innym swiecie, popelnilem wiele zlego i teraz musze odpokutowac, a potem bede mial lepiej. Po smierci w piekle jestes przez jakis czas, az zostaniemy rozgrzeszeni i pójdziemy do Boga, i bedziemy razem w raju.

- Czyli bedziesz w niebie razem z moja córka? Ona nikogo w zyciu nie uderzyla.

- Wlasnie tacy ludzie nie rozumieja nas! - krzyczy Marcin. - Kazdy mysli, ze jak uderzymy, to juz jestesmy zli. A jak ktos od malego widzi, ze matka bije, ze ojciec bije matke, to chyba idzie na psychike dziecka, co nie?! Potem on dorasta, ojciec nie ma czego pic, napierdala go i mówi: "idz i zarób mi na wino"! Syn idzie, bo sie boi, zeby nie dostac wpierdol. Idzie i pracuje. Tak jest.

- Chcesz mi powiedziec, ze tobie wolno, bo miales ciezkie dziecinstwo?

- Nie wolno. Ale wy nas nie rozumiecie. Mówicie: ten to jest, kurwa, zly i trzeba go zamknac w kryminale. A ja nigdy w zyciu nie bylem na Wigilii. Ja zasluguje na to, zeby miec troszke normalnych rodziców, którzy mnie wychowaja.

- Ale ty i tak wiesz, co jest dobre.

- Wiem.

- Ale masz to w dupie.

- Nie mam tego w dupie. Inni tak mysla, tylko... kurde! Jak to wytlumaczyc? Pan ma córke. Jedzenie jej pan kupuje, ubranie kupuje, spanie jej pan dal... Mnie matka zostawila, kiedy lezalem w szpitalu. A sama pila. Mialem cztery lata. Dwa miesiace lezalem w szpitalu, bo mnie ojciec pobil. Deska do krojenia miesa. Nerke mi wycieli i wlosy przestaly mi rosnac. Na tle nerwowym.

- Zrobiles kiedys czlowiekowi krzywde?

- Takiej ostrej nie. W twarz, ale z plaskiej. Bo cos krecil, panikowal, ten... "Czlowieku, uspokój sie, mówie, nie bierz do siebie, mówie, tylko dawaj pieniadze". Z motylkiem chodzilem, ale bym nie dziabnal, tylko straszylem. Moze przez narkotyki.

- Ciagnie cie?

- Ciagnie. Bylem na odwyku w Monarze. Nie chce, zeby moje dzieci chodzily po ulicy i kradly, w twarz bily. Chce, zeby mialy dom, wziac je na rece, przytulic...

- Ty, Marcin, dobry jestes.

- Jestem dobry. Mam dobre serce.

ZRÓDLO: - A co dobrego zrobiles w zyciu?

- W domu dziecka malymi dziecmi sie zajmowalem. Przebieralem je... Duzo rzeczy umiem robic.

- Napisales w ankiecie, ze ostatni raz w zyciu plakales 4 kwietnia 2003 roku na pogrzebie matki.

- Jakos tak sam z siebie.

Paskiem albo jakims kablem

W ankietach, które przeprowadzilem w poprawczakach i w Zakladzie Karnym w Mielecinie, zapytalem takze o rodziców. Na 99 ankietowanych czterech wychowalo sie w domu dziecka, 13 nie ma matek, a szesciu - ojców, bo umarli. Co najmniej siedmiu tatusiów odeszlo w sina dal.

Wiekszosc rodziców uwiezionych chlopaków to ludzie miedzy czterdziestka a piecdziesiatka. Bezrobotnych jest 14 ojców i 35 matek, ale sadze, ze ta liczba jest znacznie wieksza, bo ponad 20 ankietowanych nie chcialo pisac o swoich rodzicach. Tylko 30 chlopaków moglo powiedziec, czym zajmuja sie ich ojcowie: elektryk, kierowca, murarz, górnik, sprzatacz... Zaledwie co czwarta matka ma jakies zajecie: salowa, sklepowa, chalupniczka, krawcowa...

Tylko polowe chlopaków którys z rodziców odwiedza w poprawczaku.

Zapytalem w ankiecie, jak rodzice ich karali. Zaskoczylo mnie, ze co trzeci chlopak nigdy nie byl karany. Dzieckiem, które nigdy nie zasluzylo na kare, nikt sie chyba nie interesuje. 22 wychowywano biciem: "wszyscy bili", "biciem i jeszcze raz biciem", "normalnie reka, paskiem albo jakims kablem". Zaledwie co piaty mlody bandyta umial wymienic jakas inna kare. Dzieciaki z Gimnazjum nr 23, które padly ofiara rozbojów, w odpowiedzi na to samo pytanie opisaly potezny wachlarz rodzicielskich kar, od tlumaczenia, krzyku, gadania, obrazania sie i sprzatania swojego pokoju poczawszy. Najbardziej rozpowszechnione sa szlabany. Dwie trzecie dzieciaków przywolywanych jest do porzadku szlabanem na wyjscia, na telewizje, komórke i najmodniejszym, na komputer - "zabieraja mi kabel do kompa". Tylko jeden chlopiec z tej 33-osobowej grupy jest bity.

Picie, cpanie, dziwki

Zapytalem w ankiecie chlopaków z poprawczaków i z wiezienia w Mielecinie, czy podczas krojenia byli trzezwi, czy pod wplywem alkoholu albo narkotyków.

Tylko co czwarty nie znieczula sie przed robota, zawsze jest trzezwy. 20 procent napastników robi to tylko po pijanemu, a 10 procent po narkotykach. Kolejne 10 procent sprawców rozbojów bierze to albo to. Pozostali kroja w trzech stanach ducha i ciala.

Mysle, ze wstawiaja sie tylko troche, dla odwagi, bowiem dwie trzecie gimnazjalistów, którzy byli ich ofiarami, jest zdania, ze napastnicy byli zupelnie trzezwi. Zaledwie kilku zauwazylo, ze bandyta byl "narabany", "zacpany" albo na glodzie.

Pieniadze zdobyte w trakcie krojenia przestepcy przeznaczaja na: bankiety, imprezy, dyskoteki, dziewczyny (bardzo czesto pisza "dziwki"), picie i cpanie. 25 kupuje sobie takze markowe ciuchy - "bo nie mialem tego co moi rówiesnicy mieli (ubran, butów), byli poprostu lepsi". Czterech chlopaków kupowalo jedzenie, a pieciu pomagalo rodzinie.

Specjalisci zajmujacy sie leczeniem uzaleznien uwazaja, ze alkoholizm i narkomania to jest agresja skierowana przeciw sobie samemu.

Goryle we mgle

- Czy mozna byc pechowcem, który sciaga na siebie nieszczescia?

- Mysle, ze tak - odpowiada Malgorzata Gontarek, trener technik zastepowania agresji. - Zajmuje sie grupami terapeutycznymi ofiar gwaltów. Bardzo czesto sie zdarza, ze te osoby ponownie padaja ofiara wykorzystywania seksualnego. Z tego wynika, ze pewien sposób zachowania moze przyciagac sprawców. Byc moze gdy idziemy ulica, trzesac sie jak osika, dajemy sygnal, ze idzie lakomy i latwy do przelkniecia kasek. Ofiary to osoby lekowe, wycofujace sie, z niska samoocena, ale mozna trenowac, zeby chociaz wygladac na pewnego siebie, silnego, swobodnego mezczyzne. Twoje zachowanie kreuje zachowanie potencjalnego agresora.

Z ankiet, które przeprowadzilem, wynika, ze tylko 20 procentom sprawców rozbojów jest obojetne, kogo kroja. Pozostali maja swoje preferencje. Jeden poluje na osoby starsze, drugi na podpitych, inny na dworcu kolejowym czyha na gosci z prowincji. Co czwarty bandyta szuka osób bogatych, zasobnie wygladajacych, "kasownych". Skórzana kurtka, zloty lancuszek, telefon przy uchu i rolex na reku przyciagaja ich wzrok jak magnes. 20 procent mlodych przestepców napisalo, ze wybiera: leszczy, lamusów, slabych, niskich, szczuplych, typów w okularach, lalusiów... To chyba gatunek ludzi, o których mówila Malgorzata Gontarek.

Jak zatem nie wygladac na osobe lekowa? Mam kilka uwag, które przychodza mi do glowy po wielu godzinach spedzonych na rozmowach z mlodymi bandytami. Bardzo zle znosza kontakt wzrokowy. To chyba efekt ich katastrofalnie niskiego poczucia wartosci.

ZRÓDLO: Kiedy spotykasz na swojej drodze grupe agresywnych dresiarzy, której nie mozesz ominac, wchodz w nia smialo. Nie garb sie. Musisz wygladac na duzego - wypnij piers, glowa wysoko. Nie gap sie pod nogi ani w oczy przeciwnika - bo moga to odczuc jako zaczepke, wyzwanie. Patrz smialo daleko przed siebie. W zadnym wypadku nie przyspieszaj - raczej zwolnij. Takie zachowanie budzi respekt. Wygladaj, jakbys ich nie zauwazal. Pamietaj: im mlodsza grupa, tym bardziej niebezpieczna. Sklonnosc do agresji czlowieka niemal pokrywa sie z wykresem poziomu testosteronu w jego krwi.

Po napisaniu tych kilku zdan zauwazylem, ze uwagi te pokrywaja sie z radami znanej badaczki goryli górskich z Ruandy, która w filmie "Goryle we mgle" opowiadala, jak uniknac ataku rozjuszonego samca.

Od policjantów zebralem garsc bardziej praktycznych rad. Na ulicach telefony komórkowe lepiej trzymac w ukryciu, nie obwieszac sie bizuteria, trzymac sie ruchliwych, oswietlonych ulic, bo wielu bandytów w takich miejscach nie atakuje. Za nic w swiecie nie mozna dac sie wciagnac do bramy, do klatki schodowej, w podwórko, w boczna ulice. Tam cie moga jeszcze pobic. Lepiej dac sie skroic na miejscu.

Najwazniejsza uwaga - chodzic w grupach. Juz trzyosobowa daje niemal gwarancje bezpieczenstwa. Nie spotkalem sie nawet z jednym przypadkiem skrojenia takiej grupy. Kroja wylacznie solistów i pary. Szczególnie ze szkoly wychodzic tlumnie. Co trzeciego z moich gimnazjalistów napadli w drodze do i ze szkoly.

Nie wolno dac sie wciagnac w rozmowe. Wiekszosc napastników pyta o godzine, prosi o papierosa, wyslanie SMS-a albo pozyczenie paru zlotych. W biegu odpowiedz, ze nie masz czasu. Jezeli bedziesz stal i rozmawial z nimi, nikt nie zwróci uwagi, ze dzieje sie cos dramatycznego.

Nie ma jednej odpowiedzi, czy powinno sie walczyc z atakujacymi. Kazda sytuacja jest inna. Trzeba zachowac sie adekwatnie do sytuacji. Juz wiemy, ze zawsze maja przewage liczebna albo fizyczna, jednak sie boja, wiedza, ze jesli uzyja sily, w razie wpadki beda potraktowani surowiej. Jesli zostales napadniety w ruchliwym miejscu, krzycz, wzywaj pomocy, zwróc na siebie uwage otoczenia, zrób cos dziwnego, niekonwencjonalnego. Bandyci nie sa odporni na nietypowe sytuacje. Sa prymitywni, przygotowani na dwa- -trzy warianty zdarzen - przede wszystkim, ze ofiara bedzie ulegla. Jesli cos idzie inaczej - gubia sie. Ale uwaga, wtedy moga zareagowac w jedyny sposób, w jaki radza sobie w trudnych sytuacjach - agresja.

Czasami wystarczy udawac, ze sie ich nie boimy, i sie wycofaja. Za chwile skroja kogos, kto nie umie udawac. Nigdy nie wolno im grozic (kolegami, znajomymi, policja) - to wzbudza w nich wscieklosc.

Ale wszystkie te rady traca aktualnosc, kiedy bandyta jest uzbrojony. Polowa moich gimnazjalistów (16) miala do czynienia z napastnikami uzbrojonymi w noze. Trzeba im dac, czego zazadaja, i natychmiast zglosic napad policji. Sprawcy nie sa szybcy. Moga sie krecic w okolicy, a jesli policja sie postara, moga zostac zlapani. Jeszcze nigdy sie nie zdarzylo, zeby bandyci odgrywali sie na ofiarach, nawet jesli straszyli, ze to zrobia.

Planeta malolatów

Mieszkaja wprawdzie w wielkim blokowisku, ale ich rodzice to ludzie ustawieni. Ksiegowi, urzednicy, kasjerzy, kierownicy sklepów, mechanicy, nauczyciele, barman, elektryk... Kilka osób prowadzi dzialalnosc gospodarcza. Nie ma bezrobotnych.



Walka klas



Klaudia jest uczennica trzeciej klasy Gimnazjum nr 23 na osiedlu Ostrobramska. Trzy razy ja skroili. Pierwszy raz, kiedy byla w trzeciej klasie podstawówki. Zabrali jej zegarek, który dostala na pierwsza komunie. Rodzice nie zglosili napadu policji, chociaz ich córka wiedziala, gdzie mieszkali napastnicy.

- Tata powiedzial, ze to moja wina, bo nie jestem ostrozna - opowiada Klaudia. - Trzeci raz byl w tym roku na wiosne. To bylo na ulicy Lukowskiej, jak wyszlam ze szkoly. Sprawdzilam na telefonie godzine, a on zalozyl mi haka na szyje. Mial z 19 lat, brzydkie szramy na twarzy, dziwne oczy. Byl strasznie blady. Paskudna geba zbója. Okropnie przeklinal. Caly czas bylo "ty ku..." i ze mi "kose wpie...", jak nie dam telefonu. Pomyslalam, ze klamie. Darlam sie "pomózcie!", "ratunku!", a potem juz tylko wylam. Po drugiej stronie ulicy byli ludzie. Stali na przystanku autobusowym i sie patrzyli. I nic. Pewnie sie bali. Wreszcie z calej sily walnelam go lokciem w zoladek, puscil mnie i zwial.

Na 33 gimnazjalistów, którzy wypelnili dla mnie ankiete, 20 nigdy nie stawia oporu. Pozostali czasem krzycza, uciekaja, a jeden nawet kiedys sie bil. Na 102 opisane przez dzieciaki rozboje tylko w dziesieciu przypadkach udalo sie ofiarom obronic.

Z ankiety wynika, ze trzecia czesc napastników to typowi dresiarze: buty Adidasa albo Nike (najczesciej swiecace), dresy z lampasami, koszulka wlozona w portki, moze byc bluza z kapturem, szalik Legii. Lysi albo bardzo krótko ostrzyzeni. Zdarzaja sie blizny, tatuaze, sznyty. Najczesciej wysocy, napakowani. Kilka ofiar zna agresorów ze szkoly. Wiekszosc z nich strasznie przeklinala.

„ »Chuju jebany dawaj kase bo ci kose wsadze w brzuch, ty pedale. Zamknij dziób bo ci zajebie «. Chcial pieniendzy, a ja sie stawialem. Zlapal mnie za reke i mocno scisnal. Strasznie przeklinal i w koncu mu dalem te pieniadze” - tak opisal napad Grzesio. Ma 14 lat, ale tylko 155 centymetrów wzrostu. Wazy 44 kilogramy. Statystyczna ofiara ma 171 centymetrów wzrostu i wazy tylko 58 kilogramów. Sa wiec mniejsi i drobniejsi od swoich rówiesników, ale nie sa ofermami. Srednia ocena z wf. wsród nich to 4,5. Niezle sie ucza. Srednia ocena to 3,8.

Czuc sie smieciem

Co trzecia ofiara rozbojów nie doswiadczyla w trakcie napadu przemocy fizycznej. Jednego chcieli zranic nozem, dwóch bili po twarzy, siedmiu innych po glowie i brzuchu, jeszcze jednego kopali. Pozostalych otaczali kolem, chwytali za kurtke, przyduszali do sciany, wiskali (przeszukiwali)...

Co wtedy czules? - zapytalem ich w ankiecie.

Strach, przerazenie, panike - odpowiedzialy dwie trzecie gimnazjalistów. Niektórzy napisali te slowa drukowanymi literami albo z trzema wykrzyknikami. Ból, bezradnosc, zlosc - napisali inni. "Czulem sie upokorzony tym, ze nic nie zrobilem". Chlopak bity po twarzy napisal, ze czul sie, "jakby byl nikim".

ZRÓDLO: Dlaczego oni to robili? - pytalem dalej. Dla wszystkich bylo jasne, ze dla kasy, ale takze po to, by ponizyc i upokorzyc albo popisac sie przed dziewczyna, która z nimi byla.

A co on myslal o tobie? - znowu kazalem im zgadywac.

"Ze moze mnie zniszczyc", "ze jestem smieciem". "Pewnie myslal, ze jestem slaby fizycznie (mial racje) i glupi (pomylil sie)" - napisal Adas Zajaczkowski, rekordzista, którego kroili siedem razy.

- Ale w sumie stracilem dwa zlote - mówi - bo nie nosze pieniedzy i komórki, a jak musze, to chowam w skarpecie. Niby glupie, ale skuteczne. Nie umiem inaczej sie bronic, bo jestem za maly.

- Napisales w ankiecie, ze masz sposób na bandytów.

- Tak. Stawiam opór, przedluzajac, negocjujac, zwracajac na siebie uwage. Mówie bardzo glosno, zeby ktos zauwazyl, ze to jest napad. Kiedys poskutkowalo. Jedna pani podeszla i nakrzyczala na tamtych. W rozmowie odchodze od tematu pieniedzy. Jestem przerazony, ale staram sie trzezwo myslec, a oni bywaja przymuleni. Jednego razu, jak wiskali mi plecak, nie zauwazyli, ze przerzucilem portfel do kieszeni, która wczesniej sprawdzili.

Mam wrazenie, ze Adas psychicznie sie przystosowal. Wyksztalcil w sobie mechanizm obronny, ze to on jest góra, on ich nabiera. Przywykl.

- Rodzice zglaszaja napady?

- Nie ma sensu zglaszac. Policja ma wazniejsze sprawy na glowie.

- Jak ich teraz nie zlapia, za pare lat beda ich lapac za morderstwa.

- Ale na jakiej podstawie teraz ich skazac? - Adas na to. - Za dwa zlote? To niska szkodliwosc czynu.

- Na kazdym zebraniu apeluje do rodziców, zeby zglaszali na policje wszystkie napady - mówi Agnieszka Marczewska, pedagog szkolna z gimnazjum. - Ale mnie samej czasami opadaja rece. We wrzesniu zeszlego roku uczniowie naszej szkoly na osiedlu pobili zelaznymi pretami innego ucznia. Jest sprawa karna w sadzie dla nieletnich, ale do tej pory nie odbylo sie nawet jedno posiedzenie. Sprawcy sa na wolnosci i jeden z nich ma nastepna sprawe o pobicie.

Karne planety

W polskich wiezieniach przebywa ponad 80 tysiecy osób. Blisko 200 na 100 tysiecy mieszkanców - dwa razy wiecej niz w krajach Unii Europejskiej. Miesieczny koszt utrzymania jednego wieznia to 1600 zlotych. Wiecej, niz panstwo wydaje na studenta renomowanej uczelni.

Zlodziej nie placze

Napastnikom i ofiarom zadawalem w ankietach wiele takich samych pytan. Nie rózni ich tylko jedno. Na pytanie, kogo kochaja najbardziej, odpowiadaja najczesciej: rodzine, rodziców, mame.

Pytalem wszystkich, z jakiego powodu plakali ostatni raz w zyciu.

Chlopak na wolnosci plakal, jak mial dól, bo zawalil klasówke, albo z radosci, kiedy sie zakochal, albo kiedy rymsnal na rowerze, umarla swinka morska, przez brata dostal szlaban. A którys przypomina sobie, ze cztery lata temu prysnal sobie perfumami w oczy.

Chlopak w zakladzie poprawczym (co trzeci) najczesciej nie pamieta, kiedy i dlaczego plakal ("chyba niedawno, ale musialem byc pijany"). Wielu mówi, ze nigdy im sie to nie przytrafia ("zlodziej nie placze"). Niektórzy plakali, jak utracili wolnosc, jak w swieta Bozego Narodzenia dzwonili do domu albo jak nikt nie przyjedzie w odwiedziny. Czestym powodem jest smierc matki, ojca, babci.

16-letni Michal z Belchatowa zwany "Jedrkiem" bardzo sie wzrusza, kiedy rozmawiamy o jego rodzinnym miescie.

ZRÓDLO: - Strasznie bym chcial, zeby przywiezli tutaj kogos z Belchatowa. Bardzo tesknie za miastem. W ciagu dwóch lat mialem 17 ucieczek. Zawsze jechalem do siebie i kroilem. W zakladzie staralem sie, ale robilem sie coraz gorszy. Kradlem mlodszym ciuchy, porysowalem wychowawczyni samochód, kolo jej odkrecilem, tak ze miala wypadek, wreszcie ja okradlem. Nie moglem sie opamietac. Za to przewiezli mnie do Konstantynowa, skad nie ma jak pryskac. Pól roku mija, a ja dwa razy matke widzialem. To nie jest na mnie sposób, zeby mnie zamykac! Jak mnie zabierali trzy lata temu, nie wiedzialem, co to sa leki psychotropowe, a teraz wszystko...

- Jestes uzalezniony?

- Od alkoholu.

- Jak szesnastoletni czlowiek moze sie uzaleznic?!

- Na pogotowiu opiekunczym. Tam zaczalem.

- Zrobiles komus krzywde?

- Tak. Zlamalem nos, potluklem silnie zebra. Po alkoholu jestem bardzo agresywny. Ja tez pije dlatego, zeby isc kroic. Musze sie napic. Wtedy jest latwo. Latwo wszystko przychodzi.

W poprzednie wakacje, kiedy Michal byl na ostatniej przepustce przed przewiezieniem do Konstantynowa, matka zalatwila mu z elektrowni Belchatów kolonie we Wloszech.

- Kiedys jestesmy na plazy, a ja slysze "ajuto!" czy cos takiego. Fala zniosla mezczyzne w morze. Gosciu sie topi. Plyne, przejmuje go, holuje do brzegu. Dostalem nagrode od Wlochów. Takie cos w pudelku, okragle.

- Medal dostales!

- No, medal. Dalem bratu.

- Bohater jestes.

- Tam bohater. Kazdy by zrobil to samo.

Odrebne planety

Zapytalem gimnazjalistów i chlopaków z poprawczaka, co by sobie kupili, gdyby dostali w spadku milion dolarów. "Cipal bym caly tydzien a potym wzol bym sobie kupil porsze" - napisal 14-letni "Roki Balbola" z Konstantynowa.

Co trzeci mieszkaniec poprawczaka pierwsze kroki po otrzymaniu spadku skierowalby do salonu samochodowego, tyle samo chlopaków kupiloby luksusowy dom albo mieszkanie. Co piaty z nich nic by nie zmienil. Przepuscilby forse na balangi, dyskoteki, cpanie, chlanie, drogie fajki, dziwki - "zylbym jak król".

"Pierwsza to by byla zajebista fura, np. BMW-3 albo VIPER. Potem willa z basenem, i z 5 dziwek, które by sprzataly moja hate z golymi cipkami. Oraz 1 kg. marichwany."

22 sposród 68 mlodych wiezniów pomogloby rodzinie, domom dziecka, bezdomnym, chorym dzieciom, o czym nie pomyslal zaden z gimnazjalistów z warszawskiego osiedla Ostrobramska.

Oni w pierwszej kolejnosci pomysleli o przyszlosci. Co trzeci ulokowalby pieniadze w banku albo rozsadnie zainwestowal, na przyklad w akcje Microsoftu. Wielu marzy o wlasnym domu i samochodzie, ale w odróznieniu od chlopaków z poprawczaków maja mase konkretnych zamówien: sprzet grajacy, czesci zapasowe do deski, prenumerate "Naszej Ligi", karnet na Legie, gitare, drugi rower. Ktos zbudowalby sobie boisko do kosza, skate park, ktos inny splacil wszystkie naleznosci, rachunki za telefon, zamówilby sobie pizze...

Wiedzialem, ze kiedy zapytam, o czym marza przed zasnieciem, prawie wszyscy mlodzi wiezniowie odpowiedza: "o wolnosci!", ale takze rozmyslaja o "nowym, dobrym zyciu", dziewczynach (albo dziwkach) i milosci.

ZRÓDLO: Gimnazjalisci zasypiaja, marzac o "laskach", ale maly Jarek, który ma tylko 163 centymetry wzrostu, a jedyna trójke na swiadectwie dostal z wf., pragnie, "zeby wszystkim dresom poobcinac nogi i rece, wydlubac oczy, odciac jezyki, sparalizowac".

Pieklo

Mniej niz trzecia czesc mlodych bandytów lubi kroic. Zdecydowana wiekszosc nie lubi tego zajecia. Pisza, ze kroja, bo musza, bo nie mieli kasy.

Pytalem, czego sie boja. - Smierci - odpowiadali najczesciej. A pieklo jest jak najgorsze wiezienie. Wyrokowcy siedza, grypsuja, a po odsiedzeniu wyroku wychodza na wolnosc. Normalka. Do tego przywykli. "Rusek" z Zyrardowa, ten, który nie uzywa zdan zlozonych, widzi to inaczej.

- Pieklo? W piekle jest diabel. Co nie? Kiedys mnie bolal zab, tak mocno. W piekle mozna to czuc przez caly pobyt tam. Do konca pobytu.

- Nie ma konca pobytu.

- To ile sie tam bedzie. Albo jakis inny ból. Co nie?

Planeta Ostrobramska

Moje osiedle zagralo jedna z glównych ról w glosnym filmie "Czesc, Tereska". Od tamtego czasu nie zrobilo sie przytulniej.

Na osiedlu rzadzi osmiu-dziesieciu typów w wieku miedzy 20 a 30 lat. Dowodza bracia R. "Ten mniejszy jest prowodyrem, a ogromny zamiata" - tak mi powiedzial anonimowy informator. Poza nimi sa dwie mniejsze grupy satelickie bandytów z mlodszego pokolenia. To ci mlodsi napadli na mojego syna. Wsiadlem z Michalem do samochodu i pojechalismy miedzy bloki w wiadome miejsca. Znalezlismy obu.

Na policje nie moglismy pójsc, bo wydaloby sie, ze to ja zorganizowalem cala akcje. Zadarlibysmy ze wszystkimi zbójami na osiedlu. Jacys inni bandziorzy proponowali mi uslugi. Zadzwonili i powiedzieli, ze za pieniadze moga zalatwic wskazane osoby. Nie mówilismy o cenie, ale wyczulem, ze to by kosztowalo pare tysiecy. Stlukliby ich, polamali gnaty, ograbili. Mialem nawet ochote, ale wtedy bylbym taki sam jak oni.

Zadzwonilem do typów, którzy napadli na mojego syna. Powiedzialem, ze wszystko o nich wiem, obserwuje ich z ukrycia i zastanawiam sie, co zrobic, bo dostalem kuszaca oferte. Niech sie boja. Niech poczuja, jak to jest.

A mój Michal odzyskal telefon. Inny, ale to nic. Zadzwonila jakas pani i powiedziala, ze jej syn znalazl na klatce schodowej sprawny telefon komórkowy. Nie znalezli wlasciciela, wiec ustalili, ze chca go dac mojemu chlopakowi.

* Autor dziekuje Biurze Ochrony "Pogon" za skuteczna pomoc podczas pracy nad artykulem www.ochronaroku.pl

ZRÓDLO:



-------------------------------------------------------------------------------

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA

--------------------------------------------------------------------------------